Ledwo skończyli, a zaraz znów zaczną, czyli Liga Europy i T-Mobile Ekstraklasa

Pojechali, przegrali i wrócili. Już szykują się do meczu z Górnikiem. Tak pokrótce można przeanalizować mecz pomiędzy Legią a Lazio. Przynajmniej postawę warszawiaków. Bo rzymianie, jak to rzymianie – wyszli, wygrali najmniejszym nakładem sił i impreza się skończyła. To znaczy zaczęła. Liga Europy. Dosyć spodziewanie. Niczym aktualna kolejka T-Mobile Ekstraklasay. A propos – dzisiaj, jutro i w niedzielę znowu grają.

laz-leg

Ale zacznijmy od małego podsumowania. Legii oczywiście. Chociaż już to zrobiliśmy w pierwszym akapicie, nie? Pewnie że warto wspomnieć o tym, że jednak podopieczni Jana Urbana nie położyli się przed lepszymi rywalami. Więc zauważmy, że tym razem dla odmiany od eliminacji do Ligi Mistrzów, „Wojskowi” zagrali dobrą pierwszą połowę. Mieli w niej nawet okazje by prowadzić, ale dobrze dysponowany tego dnia Kosecki strzelił prosto w bramkarza.

Inna kwestia jest taka, że gdyby strzelił, to Lazio wcześniej wrzuciło by wyższy bieg i prawdopodobnie coś by trafiło. Musicie nam uwierzyć na słowo.

Oczywiście teraz wszyscy znawcy będą pisać, że Lazio grało rezerwami, a i tak ograło Legię. Że Legia zagrała kiepsko, bo rezerwy, bo Śląsk tak ładnie, bo derby Rzymu, bo kiepsko i już. Śląsk 1:9, Lazio pół-rezerwami, a Legia szpital. Tak, tak. Śląsk odpadł po jednym ładnym meczu, ale łącznie stracił 9 bramek, Lazio jednak trochę zawodników z podstawowego składu wystawiło, a Legia też nie pojechała z najmocniejszą ekipą. Wspomnijmy tylko o kontuzjach Kuciaka, Dwaliszwiliego czy Inakiego Astiza. O reszcie nie wspominamy.

Ale warto z tego meczu wyciągnąć wnioski. Jakie? Chociażby takie, że Kosecki wreszcie w pucharach zaczyna wyglądać poważnie. Wszyscy dziś chwalą Cavandę, że pokazał jak grać przeciwko mniejszym, dobrze wyszkolonym technicznie i szybszym pomocnikom. Zapominamy jakoś wspomnieć o tym, że „Kosa” wczoraj nie tylko zmarnował sytuację, ale również zasuwał w tę i z powrotem jak dobrze nakręcona zabaweczka. OK., Cavanda umiał go zatrzymać, ale błagamy, pamiętajmy też o dobrych rzeczach, jakie się nam przytrafiają. Wyciągajmy wnioski z przegranej, ale też pochwalmy kogo trzeba.

Przykładowo Jakuba Rzeźniczaka i Dossę Juniora. Para stoperów zagrała naprawdę dobre spotkanie. Wyglądali, jakby spędzili już na murawie razem z kilkanaście dobrych godzin. Przynajmniej. No ale. Bynajmniej.

– CO?

No, że mało grali. Mało razem. Ale widać, że się nam rozkręcają.

Plus też należy postawić przy Dominiku Furmanie, który co prawda nieco przygasł w drugiej połowie, ale od samego początku wyszedł bez kompleksów, bez wielkiego respektu dla teoretycznie lepszych rywali. Zagrał na chłodno, bez wielkich presji (jak cała Legia) i naprawdę potrafił się wreszcie pokazać.

No ale, przypominamy, przegraliśmy.

– Drobnostka – wtrącili Tłumnie-Zgromadzeni-Kibice-Legii.

Może i drobnostka, ale istotna. Więc wyciągnijmy z tego wnioski. Powtarzamy to specjalnie. Ale jakie wnioski, ktoś mógłby zapytać? Na przykład takie, żeby na najbliższym treningu Jan Urban nauczył Henrika Ojamee podawać do partnerów. Nie wiemy czy to by coś zmieniło, ale zawsze jest to jakaś szansa, prawda?

No i błagamy – nie piszcie że Kuciak by to wyciągnął. A co to, Słowak ma 3 metry wzrostu? Akurat wczoraj Skaba nie mógł zrobić ani nic więcej, ani mniej. Po prostu zrobił tyle ile powinien i na ile mu pozwolono.

Fot. Ekstraklasa.net

Fot. Ekstraklasa.net

No i kibice. Warto o tym wspomnieć. UEFA zamyka stadion z różnych powodów, między innymi przez race. Co z tym zrobimy? Odpalimy kolejne race, tym razem na wyjeździe. Przepraszamy za wyrażenie, ale KURWA MAĆ! Czy ktoś tu myśli? Haaalooooo!

Zakaz oglądania meczów u siebie, zaraz pewnie wpadnie zakaz wyjazdowy, a kolejne wybryki to jeszcze Legię wyrzucą z europejskich pucharów. Niemożliwe? Jasne, ostatnio podziękowano jej po aferze w Wilnie, gdzie kibice wbiegli na murawę sprawdzić kondycję litewskiej policji, a tu przecież tylko świecidełka. Ale świecidełka zakazane. Jeśli ktoś nazywa to „walką z systemem” to mamy propozycję:

Kupcie sobie trochę marihuany (ile uważacie za słuszne) i spalcie ją pod najbliższa komendą policji. Jak będą chcieli Was „zgarnąć” to powiedzcie, że przecież walczycie z systemem!

A propos Wilna i bójki z policją. Warto tez wspomnieć o zatrzymanych kibicach Legii. Nie wnikamy w każdy szczegół, nie mówimy że warszawiacy pojechali do Rzymu i narobili wstydu. O co to, to nie. Ale serio? Bójka z policją, wejście z bramą na stadion? (oczywiście nie dosłownie) To rzeczywiście było potrzebne wizerunkowi klubu? Nie chcemy, żeby teraz nagle jedna z najlepszych ekip w Polsce klaskała na wzór kibiców Barcelony, ale może tak zachować umiar, kiedy jest się pilnie obserwowanym i można mocno dostać w pysk? No ale wiadomo – polska cecha, nie odpuszczać kiedy coś nam grozi. A że ucierpią inni, nawet bardziej niż my? Jak już mówiliśmy – polska cecha.

Nie twierdzimy, że nie było tam żadnej prowokacji, bo… nie wiemy. Ale jeśli nie było, to powyższy akapit ma jak najbardziej sens.

Oprawa – palce lizać. Wygląda pięknie. Szkoda, że może się okazać ostatnią w europejskich pucharach.

O ósmej kolejce T-Mobile Ekstraklasie napiszemy trochę później. Chyba.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Podsumowanie kolejki i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s